Vittorio Messori (IX)






Napisał (Paul) Davies między innymi: „Fakt, że wszechświat jest twórczy i że jego prawa pozwoliły na pojawienie się i rozwój złożonych struktur, aż do poziomu świadomości – innymi słowy: fakt, że wszechświat zorganizował własną samoświadomość – jest dla mnie przygniatającym dowodem, że ‘coś’ istnieje za tym wszystkim. Oślepiające jest wrażenie istnienia Globalnego Zamysłu”

"Odkrycie, że wszechświat jest dokładnie typem wszechświata właściwego dla człowieka, powinno skłaniać do zastanowienia się nad setkami 'zbieżności' fizycznych, które są bezwzględnie podstawowe dla istnienia człowieka lub tylko dla pojawienia się życia na Ziemi. Najlżejsza zmiana choćby jednej z tych 'zbieżności' uniemożliwiłaby ten prawdziwy cud. My, naukowcy, dostrzegamy dziś, że kosmos w ogóle, a układ słoneczny w szczególności i zwłaszcza Ziemia, są tak ściśle zestrojone z egzystencją ludzi, iż wielu z nas wydaje się nieunikniona następująca konkluzja: 'Ktoś, noszący imię Boga lub jakieś inne równoznaczne, tak uczynił wszystko właśnie z myślą o nas'. "




Vittorio Messori ~

"Wyzwania Wiary - Teraźniejszość w perspektywie chrześcijańskiej"

O. Joachim Badeni OP (IV)






‎- […] Czy Antychryst będzie człowiekiem? Nie wiem. Tak jak powiedziałem wcześniej, może to być grupa, organizacja międzynarodowa. Na pewno będą różne próby. Dzisiaj taką próbą na małą skalę jest likwidacja krzyża w miejscach publicznych. Ktoś powiedział ostatnio, że krzyż nie powinien wisieć w szkole, powinien być w sercu. To bardzo ładnie powiedziane.

- Ojciec się z tym zgadza?

- Wręcz przeciwnie. To jest bardzo chytre powiedzenie. Bądźcie pobożni, miejcie krzyż w swoich sercach. Oczywiście nikt nie będzie miał krzyża w sercu, człowiek, wykonując codzienne obowiązki, zapomni o nim za pięć minut. Natomiast na ścianie krzyż wisi stale i ciągle przypomina. Staje się też przedmiotem adoracji. […] Człowiek wierzący widzi potęgę krzyża, który proponuje światu nawrócenie – i taką funkcję pełni właśnie krzyż na ścianie. Dlatego jest w każdym katolickim mieszkaniu. Moc krzyża to bardzo tajemnicza rzecz.




Joachim Badeni OP, Judyta Syrek

"Uwierzcie w koniec świata!", Wydawnictwo Znak, 2010

O. Joachim Badeni OP (III)






- Cy kult miłosierdzia Bożego jest znakiem zbliżającego się końca świata?

- Wydaje mi się, że tak. Można sobie wyobrazić, że jest to ostatnia próba. Święta Faustyna, siostrzyczka z drugiego chóru, gruźliczka, niezbyt biegła w pisaniu, jest narzędziem w rękach Boga. Krzewi kult miłosierdzia, który cieszy się wielkim powodzeniem. Do krakowskiego sanktuarium w Łagiewnikach od lt przybywają tłumy. Ale czy miłosierdzie zwycięży nad złem? Chyba nie. Dlatego przyjdzie czas na sprawiedliwość. Miłosierdzie ma nas przygotować, jak pisze święta siostra Faustyna, na drugie przyjście Chrystusa. Aktem wolnej woli człowiek może poddać się Bożemu miłosierdziu. Ale ilu ludzi to zrobi?

- Uważa Ojciec, że miłosierdzie nie wygra ze złem?

- Człowiek musi przyjąć miłosierdzie. Nawet w teologii moralnej podkreśla się, że jeśli ktoś, umierając, odrzuca miłosierdzie Boże, to nie zostanie zbawiony. Czy tak jest na pewno, tego nie wiemy. Może prorocy to wiedzą. […] W życiu kontemplacyjnym można doświadczyć przeżycia niesamowitej łagodności Boga. Ale zaraz po nim następuje widzenie grozy Boga. Ona jest straszliwa. Mówi się, że ktoś, kto zobaczyłby tu, na ziemi, Boga twarzą w twarz, umarłby. Bóg jednak dopuszcza inne widzenie na ziemi, ono nie jest jeszcze bezpośrednie. To nie jest widzenie twarzą w twarz. To jest widzenie grozy, która jednocześnie jest niesamowicie łagodna: Baranek Boży, który gładzi grzechy świata … Pewien chłopiec zrozumiał to w ten sposób, że Pan Jezus wszystkich gładzi, czyli głaszcze. Ale ten Baranek jest wszechmocny i bardzo groźny. Jeśli odrzucimy Baranka, to będzie groza

- Groza?! Przecież miłosierdzie Boże nie zna granic.

- Granicą miłosierdzia jest poniekąd wolna wola każdego z nas. Pan Bóg nie wymusi na nikim swojego miłosierdzia. On je tylko proponuje. Tłumom, które przybywają do Łagiewnik, proponuje się spowiedź i miłosierdzie. Ale jeśli ktoś powie „nie”, to Bóg na nim niczego nie wymusi. Co będzie w ostatniej minucie życia, tego nikt nie wie. Jedno jest pewne, gniew Boży jest nieubłagany, konkretny, straszliwy, a miłosierdzie jest bardzo łagodne. Ludzie myślą, że Pan Bóg jest cały czas taki sam, że nie ma gniewu Bożego, nie ma Bożej sprawiedliwości, że jest tylko miłosierdzie. Bardzo się mylą.




Joachim Badeni OP, Judyta Syrek

"Uwierzcie w koniec świata!", Wydawnictwo Znak, 2010

O. Joachim Badeni OP (II)






- Czym jest Paruzja?

- Paruzja to totalne zwycięstwo dobra nad złem. W tym zwycięstwie objawi się, kim jest Chrystus – zwycięzcą wszelkiego zła. Miałem symboliczne widzenie Paruzji podczas pobytu w szpitalu – to jest mało ważne, jakie ono dokładnie było, bo widzenie może być takie czy inne – ale od tamtej pory mam absolutną pewność, że ona będzie. Kiedy? Na szczęście nie mam pokus, by wyznaczać Panu Bogu daty i podsuwać kalendarz.

- Przed widzeniem myślał Ojciec o Paruzji?

- Nigdy. W tamtym widzeniu zło przybrało bardzo zabawne postacie – widziałem je jako karaluchy uciekające przed nadchodzącym Chrystusem, który kroczył majestatyczne na czele ogromnego pochodu. Owocem tego widzenia była absolutna pewność Paruzji. Ewangelie podają, że powtórne przyjście Syna Bożego ma być nagłe, jak pojawienie się błyskawicy na niebie – od wschodu do zachodu. [...]




Joachim Badeni OP, Judyta Syrek
"Uwierzcie w koniec świata!", Wydawnictwo Znak, 2010

Vittorio Messori (VIII)






„Największym odkryciem XX wieku jest to, że nie było nic do odkrycia. Chcę przez to powiedzieć, że wszystkie nasze badania wszechświata pokazują, iż jest on bezludny, niezamieszkały. Człowiek jest sam. Jest to coś wstrząsającego: ta ogromna scena, z miliardami reflektorów, dla jednego tylko aktora, recytującego komedię, której nie zna ani pierwszego, ani ostatniego aktu”. (Andre Frossard)

Ojciec Coyne potwierdził mi swoje przekonanie: może istnieje życie gdzie indziej, ale jest to możliwość, a nie pewność. A ja mu przypomniałem (czym był zdziwiony, jak sam powiedział – nie przyszło mu to nigdy na myśl), że – gdybyśmy kiedyś odkryli „innych” we wszechświecie – może zajaśniałyby w nowym świetle tajemnicze słowa Jezusa: "Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego … " (J 10, 16)

Nie lękała się więc wiara i nie lęka. Radowałaby się nawet z potwierdzenia dzieła Stwórcy, które z miłości powołuje On do życia.



Vittorio Messori ~

"Wyzwania Wiary - Teraźniejszość w perspektywie chrześcijańskiej"

Vittorio Messori (VII)






(Pierre) Riches opowiada, jak ustosunkowuje się do kogoś, kto wysuwa zarzut, że życie wieczne jest czymś niepojętym, że zmartwychwstanie ciał nie może nastąpić, ponieważ rozum nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. Tak mówi: „Przypuśćmy, że osoba zaprzeczająca możliwości innego życia ma na imię Janina i właśnie ukończyła 28 lat. Wówczas w ten sposób zwracam się do niej: "Dwadzieścia osiem lat i trzy miesiące temu byłaś w kompletnej ciemności, zanurzona w jakimś płynie, jadłaś za pośrednictwem pępowiny, słyszałaś wyciszone hałasy, byłaś tak związana z inną osobą, że stanowiłaś jej część. A jednak, gdyby ktoś mógł nawiązać z tobą kontakt i powiedzieć ci: ‘Janko, za kilka miesięcy będziesz na świecie, będziesz odżywiała się ustami, oddychała powietrzem, a za kilka lat będziesz się poruszać własnym autem, będziesz jadła czekoladę, pójdziesz do kina’, czy wydaje ci się, że zrozumiałabyś cokolwiek?" Nie, ponieważ nasze życie jest czymś zupełnie niezrozumiałym dla płodu. Tak jest również z życiem wiecznym. Wiemy, że utracimy ciało, które znamy, tak jak utraciliśmy już jamę brzuszną matki i pępowinę. A jednak tu jesteśmy. Jakie będzie to drugie życie? Tego nie wiem. Wiem tylko, że podobne 'przejście' dokonało się już przy narodzinach”.


Pierre Riches – egipski Żyd, który przyjął chrzest w wieku 23 lat i następnie został księdzem.

Cytat pochodzi z jego dziełka: „Zapiski katechizmowe dla niewiedzących”



Vittorio Messori ~

"Wyzwania Wiary - Teraźniejszość w perspektywie chrześcijańskiej"

Vittorio Messori (VI)






Wśród zastrzeżeń wobec chrześcijaństwa jest jeszcze inne, jedno z najczęstszych (a także znajdujących posłuch w ostatnich czasach). Istnieje mianowicie pogląd – wysuwany zawsze, lecz dziś, w klimacie pluralizmu i ciągłych kontaktów z innymi kulturami, szczególnie głośny – zgodnie z którym jakaś religia jest tyle samo warta co inna, ponieważ w gruncie rzeczy uczą one tego samego, choć z odmiennym rozłożeniem akcentów. Skłania się więc nas do konfrontacji różnych „doktryn”, pokazując, jak wydają się zbieżne w podstawowych swych nakazach: modlić się, nie zabijać, nie kłamać, nie kraść, nie popełniać cudzołóstwa, czcić rodziców, być solidarnym z potrzebującymi, miłosiernym wobec słabszych i tak dalej …
[...]
Jest jednak inna „odmienność”, o której zwłaszcza trzeba pamiętać. Otóż chrześcijaństwo, jako jedyna z religii, ma w swoim centrum nie doktrynę, lecz Osobę. Nie jest się chrześcijaninem, gdy przyjmuje się dekalog dany Mojżeszowi lub ten „manifest programowy” jakim jest tak zwane Kazanie na górze.

Przyjęcie tych tekstów „etycznych” jest jedynie skutkiem przyczyny, jaką jest uznanie najważniejszych treści wiary: osoby Nazarejczyka, skazanego na śmierć, umarłego, ale w końcu zmartwychwstałego. Chrześcijaństwo nie jest kwestią słów, takich jak moralność, prawo, lecz kwestią krwi: Słowo stało się nie „kartą”, lecz „ciałem”.

Nie jest więc prawdą, że – dochodząc do sedna sprawy – jakaś religia „jest tyle samo warta co inna”. Przynajmniej jedna rzecz (czy mam, czy nie mam racji, a to powinno być przedmiotem zbadania, ale w innym artykule) jest z gruntu „odmienna”: proponuje ono wierze nie księgę, zbiór tradycji, teksty prorockie, wskazania moralne, lecz nade wszystko Człowieka, który nie uczy wiary, lecz sam jest wiarą.



Vittorio Messori ~

"Wyzwania Wiary - Teraźniejszość w perspektywie chrześcijańskiej"